Najpopularniejsze wpisy,  Życie

Wspólny mianownik

Ludzie różnią się między sobą – na pozór – bardzo. Wydaje się nam, że jesteśmy różni. Inne radości, problemy i dążenia. Różne ciała i odczucia. Te różnice naprawdę istnieją i nie mam co do tego wątpliwości. Pod nimi kryje się wspólna płaszczyzna. Pod powłoką skóry nasze organizmy zbudowane są w ten sam sposób. To, co je buduje nie pochodzi z samego ciała, lecz z rzeczywistości zewnętrznej. W ciągu życia wszystkie składniki organizmu zastępowane są przez świeżo zsyntetyzowane białka, cukry i tłuszcze – tak jakbyśmy kompletnie znikali i znów pojawiali się na nowo.

Zagłębiając się w odczucia, które wydają się różne, szybko można zauważyć, że każdemu chodzi o to samo – chce być szczęśliwy. To co wydaje się naprawdę nas dzielić jest zawartością naszych umysłów i serc – wszyscy byliśmy inaczej kształtowani. Stąd wynika mnogość podejść do życia, ambicji, troski, umiejętności okazywania uczuć. Patrząc głębiej stwierdzam, że to też powierzchowna ocena. Myśli, które nosimy w naszych głowach, emocje i podejścia do życia, które obieramy, również wynikają z rzeczywistości zewnętrznej – obecnego stanu wiedzy społeczeństwa, paradygmatów naukowych… – wszelkiej informacji, która krąży po naszej planecie w określonym naszym życiem czasie.

Skąd więc biorą się te drastyczne odrębności, które wpychają ludzkość w chaos wzajemnego niezrozumienia, niezaspokojenia, ciągłego wyścigu, który zawsze kończy się upadkiem w postaci wojny lub innej katastrofy? Czy jest coś, co naprawdę nas różni i od tysiącleci manifestuje się w powyższy sposób? Coś ukrytego, ale najbardziej fundamentalnego, z czego – zdając sobie sprawę lub nie – czerpiemy, bo nie ma innej drogi? Wydaje mi się, że tym czynnikiem jest wiara.

Każdy w coś wierzy, gdyż wiara jest przeciwieństwem wiedzy. A ponieważ nie wiemy wszystkiego – nie posiadamy zrozumienia całej rzeczywistości, pozostaje nam wiara. Nawet naukowcy, których większość uważają się za najbardziej oddalonych od wiary, stawiają fundament wiary u podstawy swojego działania. Po prostu wierzą w naukę. Ale wiara w naukę nie jest czystą i pewną wiedzą, bo każde odkrycie konfrontowane jest z ludzkim umysłem i przez niego jest rozumiane – to nazywane jest filozofią.

Newtonowska fizyka materialna, która opiera się na przyczynowo-skutkowych oddziaływaniach cząstek w przestrzeni może istnieć obok fizyki cząstek elementarnych, gdzie króluje matematyka i prawdopodobieństwo, ale filozofia stojąca za tymi dziedzinami jest skrajnie różna. Paradygmat naukowy, czyli zrozumienie ogółu rzeczywistości, a co za tym idzie i życia, w czasach Newtona było następujące: świat jest mechaniczny. Ludzie są maszynami. Wszystko da się wytłumaczyć dzięki fizycznym interakcją cząstek – naukowy materializm. Einstein i powstająca fizyka kwantowa wywróciła ten paradygmat do góry nogami: nic nie jest stałe, zdeterminowane oddziaływaniami fizycznymi – wszystko jest prawdopodobieństwem. Naukowcy z czasów Newtona wierzyli w pierwszy paradygmat – czy sobie z tego zdawali sprawę, czy nie, była to wiara. I ta wiara uległa drastycznej zmianie.

Całe życie jest aktem wiary, bo nie wiesz wszystkiego. Jak mówił filozof i duchowy nauczyciel Alan Watts „każdy twój krok jest aktem wiary (zaufania), bo robisz, gdyż wierzysz (ufasz), że ziemia się pod tobą nie rozstąpi”. Po prostu nie możesz być tego pewna. Możesz sobie z tego zdawać sprawę lub nie, ale pewna być nie możesz.

Wiara też ma swoją głębię i swój fundament i od tego aktu wiary zależy całe twoje życie. W zasadzie, to życie twoje, innych i całego świata. Tą podstawą jest wiara w oddzielenie lub jedność. Wybierając wiarę w oddzielenie wszechświat jawi ci się jako obcy i wrogi. Pojawiłaś się w nim przypadkiem, tylko po to, żeby walczyć o przeżycie, wydać na świat równie przypadkowe dzieci, a potem umrzeć i zniknąć na zawsze. Wybierając wiarę w jedność – w to, że jesteś częścią olbrzymiego i wciąż niezrozumianego przez ludzkość bytu o nazwie wszechświat (lub życie), wybierasz wiarę w sens swojego istnienia (którego jeszcze nie poznałaś do końca), w sens życia twoich dzieci i wieczną egzystencje jako część rzeczywistość, która żyje, tak, jak i ty żyjesz. Zmienia się (tak jak i ty), lecz nie umiera. Wtedy natura, która cię otacza jest częścią tego samego bytu, którym i ty jesteś. Ludzie przestają być pionkami w grze, które selekcja naturalna chce wepchnąć w przepaść o nazwie „niebyt”. Nie musisz z nimi walczyć, bo nie ma nic do wygrania. Stają się przyjaciółmi, czasami takimi, którzy za wszelką cenę chcą uchodzić za wrogów – boją się ewolucji, która czeka na najsłabszych, żeby ich zamknąć w pokoju bez światła i bez odczuwania na wieki.

Gdy spojrzysz na naturę, to zobaczysz walkę, krew, silne jednostki niszczące słabsze. Gdy spojrzysz na naturę zobaczysz pełną harmonię i współpracę, gdzie silne osobniki bronią słabsze, a życie przeplatając się ze śmiercią trwa bez końca.

To co widzisz, czujesz i jak wygląda całe twoje życie zależy od tego w co wierzysz. Jest tylko jeden fundamentalny wybór i fundamentalny akt wiary – zaufanie: Bogu, życiu, wszechświatowi… lub jego brak. Nie możesz wiedzieć, co wybrać. Musisz wierzyć – zaufać lub nie.

Spread the love:
  •   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *