MARYSIA NA BIEGUNACH

25,00 

Krótka komedia z wątkami erotycznymi i filozoficznymi. Opowiada o braku otwartości na miłość, który towarzyszy każdemu z nas, o lęku mężczyzn przed kobietami i o seksualności jako ich wypadkowej.

Opis książki: „Marysia na biegunach jest popierdoloną jak kilo gwoździ czarną komedią. Jej polarność zaczyna się w klimacie wiejskiej sielanki i staropolskiego języka, przenika przez pełną wulgarnej agresji i hipsteriady mentalność warszawiaków, docierając do zrozumienia. Rozciąga się pomiędzy nieświadomością księżyca a świadomością Ziemi. Ujemny biegun korzeniami sięga szczeniackiej romantycznej miłości, która kończy się strzałem z patelni w wielgachną pałkę oblubieńca Marysi – Marka Rypałka. Dążąc w kierunku zera, biegnie z zachwytem za bezwzględnym, wystylizowanym manipulatorem z kompleksem małego kutasa, w którego rolę wciela się mecenas Oczar Miłosek. Poznaje docenta psychiatrii, dzięki któremu oboje przeżywają oświecenie i trójkąt – z uwagi na charakterystykę nazwany „dupeltówą”. Biegun dodatni kwitnie bezwarunkową miłością, jedynym, co jest prawdziwe, istnieje. Śmierć okazuje się tylko iluzją. Prawda jest orężem Marysi, miłość – jej tarczą, konik na biegunach, z którego lutuje na mordę – jej życiem. Biegunowa Marysia narodziła się w całej rozciągłości mojego biegunowego umysłu – jest jego częścią”.

 

Ebook

Oprawa twarda, format 125×195, liczba stron: 82. Warunki zakupu

ISBN: 9788395334207 Kategoria: Tag:

Opis

CZARNA KOMEDIA

 

4 opinie dla MARYSIA NA BIEGUNACH

  1. Krzysiek

    Janek

    „Marysia na biegunach” jest zupełnie inna niż „Ragazzo malato” – to w pewnym sensie jej przeciwieństwo. Natomiast w jednym aspekcie jest z RM zupełnie spójna – w odnajdywaniu znaczenia tego, co się dzieje – w nas i dookoła. Znam Krzyśka piętnaście lat i doskonale wiem, że pojawia się on w tej książce nie tylko pod postacią, którą obdarzył własnym imieniem. A to dlatego, że on przez całe życie szukał sensu istnienia. Pomimo, że się zgadzam z tym, co odnalazł, nie wszystko mnie w tej książce ujęło –przynajmniej nie tak jak w RM. Marysia jest groteskowa i – jak dla mnie – czasami zbyt przerysowana. Pomimo tego, tak jak w RM, płynąłem z tekstem i historią. Byłem tam – na wsi, gdzie Krzysiek świetnie bawi się językiem i w Warszawie – gdzie rozgrywa się komediodramat i ożywa filozofia istnienia, oraz związków facetów z kobietami. Fajnie używa przekleństw, a kuriozalność historii jest momentami bardzo śmieszna.
    [Od mojego przyjaciela – Janka]. Krzysiek

  2. Krzysiek

    Klara

    W „Marysi” podobała mi się i wkurzała mnie jednocześnie ta sama rzecz – niektóre sceny były śmieszne, irytujące, głupie i fajne zarazem. Nie rozumiem jak to jest możliwe, ale tak właśnie się czułam, gdy je czytałam. „Marysia” jest krótka, zabawna i daje do myślenia. Dotyka też magii zakochania i seksu. Słowa i zdania – tak jak w przypadku RM – płyną.
    [Od mojej przyjaciółki – Klary]. Krzysiek

  3. Krzysiek

    Joanna

    „Marysia” rzeczywiście zaczyna się na ujemnym biegunie, a kończy na dodatnim – jest kompletna. A ten cały mizoginizm… wydaje mi się, że rzeczywiście większość mężczyzn boi się kobiet i manifestuje się to w sposób podobny do tego, jak opisuje to Krzysiek. „Marysia” jest zupełnie nowatorska. Czytam od małego i jeszcze nie spotkałam się z autorem, który by pisał w ten sposób. Jeżeli chodzi o treść, to nie ma tam żadnych zasłon, czy lukru. Marysia jest absolutnie szczera, czasami wręcz nachalnie szczera. Karykaturalna i śmieszna.
    [Od mojej przyjaciółki – Asi]. Krzysiek

  4. Krzysiek

    Konrad

    „Marysia na biegunach” jest piekielnie zabawną książką. Ze sprawnością skoczka narciarskiego wzbija się na wyżyny absurdu, by za chwilę – czasami z pełną gracją, a czasami prosto na pysk – wylądować na gruncie rozmyślań o życiu. Jest pocieszeniem dla wszystkich dziwaków i promykiem nadziei dla zagubionych, bo na każdego z nas czeka gdzieś jego omnipotenty guru – by wskazać nam nasze miejsce w tym świecie. „Marysia na biegunach” pokazuje, że nie trzeba wstydzić się swojego szaleństwa, zachęca do śmiechu i dystansu. Nie należy też bać się skoków wiary – najgorszym, co może się zdarzyć, to chwilowy upadek i utrata dwóch górnych jedynek.
    [Od mojego kumpla – Konrada]. Krzysiek

Dodaj recenzję

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *