Życie

Pozorny paradoks – sinusoida życia, która jest linią prostą, czyli dlaczego chujowe momenty w życiu są ważniejsze niż te piękne

„Gdy dosięga mnie ciężki czas, Matka Boska do mnie przychodzi,

ze słowami pradawnej mądrości,

pozwól temu trwać…” – tak się zaczyna Let it be Beatlesów.

To, co zauważyłem, poznając ten byt – życie – jest niesamowicie dziwne. Wręcz karkołomne, jeżeli odnosić to do kwestii umysłu – rozumienia – bo zakłada kompletne oddanie kontroli. Koleje losu przypominają sinusoidę. Ta ma górne i dolne wychylenia. Zmiana bodźców jest podstawą odczuwania. Gdyby egzystencja przepełniona była jedynie radością,  szybko zamieniłaby się w ból. Żeby odczuwać, potrzebujemy jednego i drugiego – inaczej lekkość bytu stałaby się nieznośna. Ale tak często czuję, że to jego ciężar jest nieznośny. Radość wydaje się umykać sama, spierdala jak pojebana. Potem przychodzi wewnętrzny ból i nie chce odejść. Gonię radość i walczę ze smutkiem. I ten schemat powtarza się w kółko, do zrzygania. Zupełnie jakbym znów miał pięć lat i siedział w tej zasranej filiżance w wesołym miasteczku. I to gówno nie dość, że kręci się wokół własnej osi, to jeszcze wiruje po obwodzie tego jebanego talerzyka stanowiącego płytę karuzeli. Tatuś się świetnie bawi, a ja nie mogę się katapultować, bo runda się jeszcze nie skończyła.

Czemu radość kończy się szybciej niż smutek? Czemu smutek nie chce odejść, a radość nie chce zostać? Czy mam na to jakikolwiek wpływ? Gdybym odwrócił schemat mojego własnego podejścia, to musiałbym walczyć ze szczęściem, uciekać od niego i szukać wewnętrznego cierpienia. Ja tak nie potrafię, niektórzy może owszem. W psychologii jest takie powiedzenie: przeciwieństwem obłędu dalej jest obłęd. Odnosi się ono do przeciwstawnego działania na tej samej płaszczyźnie. Na przykład: dziewczyna mnie zdradzała, a ja ją bardzo kochałem, dlatego zamknę swoje serce na miłość i pozostanę zimnym chujkiem zdradzającym inne laski. Bo miłość nie istnieje. 

Życie przypomina rzuconą w górę monetę. Na awersie ma napisane „dobro” albo „radość” – generalnie wszystko, co pozytywne. Na rewersie „smutek” i inne negatywy. Moneta obraca się zgodnie z prawami natury, ale człowiek posiadł niesamowitą zdolność ingerencji w te prawa. I chcąc dotknąć radości, popycha monetę i od ona razu obraca się na drugą stronę. Stroniąc od negatywnych doświadczeń, powoduje, że moneta (w najlepszym przypadku) obróci się, gdy natura jej na to pozwoli.

Zauważyłem, że moneta obraca się ze swojej negatywnej strony na pozytywną tak szybko, jak szybko dojrzę w negatywizmie odpowiednią ilość pozytywów – bo one tam naprawdę są. Dolne odchylenia sinusoidy życia są momentami wewnętrznego rozwoju. Pozwalają na odnalezienie siebie i prowadzą do pełniejszej, piękniejszej egzystencji. Górne odchylenia to manifestacja rozwoju, przeżywanie go w doświadczeniach zewnętrznych.

Tak naprawdę awers i rewers monety są takie same, napisano na nich „dobro”. Patrząc jedynie na zewnątrz, nie jesteśmy w stanie rozwijać się wewnętrznie i moneta się nie obraca. Genialny polski psychiatra i psychoterapeuta Kazimierz Dąbrowski pisał o tym w Dezintegracji pozytywnej. Okresy cierpienia i zaburzeń psychicznych, takich jak nerwice, stany lękowe, depresja i lekkie zaburzenia paranoidalne, określał jako rozluźnienie psychiki, aby ta mogła skonsolidować się na wyższym poziomie.

Patrząc z szerszej perspektywy, zauważyłem, że nie ma żadnej sinusoidy życia, jest wznosząca się prosta ewolucji człowieka. Zawiera w sobie okresy wewnętrznego rozwoju i zbierania jego plonów. To, co naprawdę ma sens, to oddanie kontroli i pozwolenia monecie życia na spontaniczne obroty. Wewnętrzne przyzwolenie na chujowe okresy i odpuszczenie pogoni za spełnieniem – „let it be”. Zmiana bodźców jest przecież podstawą odczuwania. Każde z doświadczeń życia jest dobre, potrzebujemy rozwoju wewnętrznego i zewnętrznego, a ten drugi rodzi się z pierwszego. Oddanie kontroli to kwestia wiary. Większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, ale całe życie jest jednym wielkim aktem wiary, a prawdziwy racjonalizm nie istnieje. Trzydzieści lat mojego życia pokazuje to jak na dłoni ––> Tutaj artykuł

 

Spread the love:
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *