Związki

Californication – part 5/12 – prawdziwy facet nie jest idiotą

To zabawne i dziwne zarazem, bo lubię Hanka za to samo, za co go nie lubię. I nie wiem do końca, o co w tym chodzi. Na jednej imprezie (na którą Karen przyszła z Billem, a Hankie z inną kobietą) jakiś typ wpadł na Karen, oblał ją drinkiem, a potem nazwał pizdą. Ona chciała mu przyłożyć, ale Bill ją powstrzymał – żeby nie robiła sceny. Wychodząc z imprezy, Karen opowiedziała o tym Hankowi, on dojrzał tego faceta i zajebał mu w mordę. Karen, która tego niby nie chciała, grzecznie podziękowała i wszyscy – oprócz tego leżącego na glebie nieprzytomnego frajera – pojechali do domu. Podobało mi się.


Californication: Part 1, Part 2, Part 3, Part 4, Part 5, Part 6, Part 7, Part 8, Part 9, Part 10, Part 11, Part 12


Innym razem pijany i zjarany wracał z imprezy, mając Karen na siedzeniu pasażera. Zatrzymał ich policjant, bo zdezelowane Porsche Moodiego miało rozbity reflektor. Mundurowy miał na nazwisko „Dick” – funkcjonariusz „Kutas”. Swoją drogą nie czaję faktu, że to nazwisko w krajach anglojęzycznych wcale nie jest takie niepopularne, jak  mogłoby się wydawać. Hank wdał się z nim w zupełnie debilną pyskówkę, dostał zasłużony wpierdol i trafił do paki. Nie podobało mi się – ale nie dlatego, że tym razem Hank dostał po mordzie (i teleskopową pałą po jajach), ale dlatego, że to było kompletnie bez sensu.

Wydaje mi się, że wszystko rozbija się o to, co to znaczy być facetem. I wydaje mi się, że w pierwszym przypadku nieco się to przejawia, a w drugim – wręcz przeciwnie. Ale czy facet musi tłuc innego kolesia, żeby być męski? Naturalnie nie. Czy jak już się z kimś bije, to musi wygrać? Nie wydaje mi się. To o co chodzi? Myślę, że nie powinien bać się przegranej – dostać po mordzie, stracić ukochaną, przegrać zakład, wyjść na idiotę. Facet nie musi walczyć, ale nie powinien się bać. Gdy jego motywem jest agresja i dominacja, to doświadczają tego wszyscy – łącznie z jego najbliższymi. Chyba o to w tym wszystkim chodzi. Jest jakiś dziwny rodzaj delikatnej opieki, która pomimo wewnętrznej siły jest tak łagodna, że wygrywa bez walki. Odwaga musi zostać zrównoważona przez mądrość. W każdym innym przypadku jest manifestacją słabości – przemocą.

Kapinos pokazał korzeń, z którego wyrosła agresywna strona Moodiego – był nim ojciec. Zapewne nieprzypadkowo, bo w momencie jego śmierci, coś w Hanku się zmienia. Po pogrzebie zostaje w NY i na maszynie – bo na niczym innym  mu nie wychodzi – pisze kolejną powieść. Ta, jak w przypadku każdego chyba autora, opiera się na jego życiu, więc seks z nieletnią, która wali go po twarzy, też tam jest. Moodiemu kradną nowe Porsche, które niedawno sobie kupił, a w raz z nim za meksykańską granicę udaje się jedyny – jak się wydaje Hankiemu – rękopis książki. Jedynym był przed tym, jak Mia – ta przeleciana przez niego córka Billa – go skserowała. A potem wydała jego książkę jako swoją. Nazwała ją Fucking and punching albo to on ją tak zatytułował – tego chyba nie wyjaśnili. Hank bardzo chciał ją dojechać i odzyskać swoje dziecko, na które czekał pięć lat pisarskiej posuchy, ale argument Mii –„gwałt na nieletniej” – nie traci swojej mocy. I to nie tylko ze względu na nieciekawą wizję konfrontacji z systemem penitencjarnym USA, ale przede wszystkim ze względu na Karen, która paznokciami wydrapałaby Hanka ze swojego życia . Moody odpuszcza – ze względu na byłą.

Karen ma wyjść za mąż – za Billa. I tak jak wcześniej Hankie stawał na wszystkim, co ma, żeby się do niej przykleić i nie dać jej odejść, tak w dzień ślubu – znowu – odpuszcza. Pomimo tego, co mu się śni – że wstaje ze ślubnej ławki i ją całuje – Hank nie chce stawać na drodze do szczęścia Karen. W tym momencie pierwszy raz stało się dla mnie jasne, że on ją naprawdę kocha. I czym jest prawdziwa miłość. I że ona zawsze wraca. Jasne stało się też, co to znaczy być facetem – to znaczy mieć odwagę i mądrość, żeby odpuścić. Wiedzieć to jedno, umieć to drugie. Ja nie umiałem odpuścić. W każdy popierdolony i destruktywny dla nas obojga sposób próbowałem zdobyć małą. Nie potrafiłem inaczej. Ale jeżeli nie masz na coś wpływu, akceptujesz to. Dziecko tupie nogami i płacze, debil próbuje wydrzeć to siłą lub zdobyć manipulacją. Prawdziwy facet odpuszcza. Idzie dalej albo zostaje, ale odpuszcza. A ktoś, kto nie jest prawdziwym facetem i nie jest też kompletnym idiotą, akceptuje to, że nie potrafi odpuścić – w ten sposób się uczy.

W serialu miłość wróciła bardzo szybko, bo zaraz po ślubie Karen wskakuje do kabrioletu Hanka i bez kitu z nim ucieka. To mu się nie śni, to się dzieje naprawdę.

Link do kolejnej części ––> part 6/12 – idealiści tylko wyglądają na idiotów

 

Spread the love:
  •   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *