Związki

Californication – part 4/12 – łysy

Popierdolony scenariusz życia – przynajmniej mojego –  przeplata rzeczy poważne, smutne, pokurwione i śmieszne. Kapinos – twórca Californication – chyba też tak ma, bo inaczej w serialu nie pojawiłby się łysy. O łysym miało nic nie być, bo mnie creepuje. Poważnie, pełno jest obrzydliwych scen z nim – i nie wspominam nawet o tych łóżkowych (bo na to jestem zbyt pruderyjny), gdzie dostaje splasha prosto w pysk – ale gdy w kokainowym szale siedzi w gaciach w wannie i wpierdala homary. Na klacie ma taki obleśny foliowy śliniaczek, a i tak jest cały tłusty od tłuszczu z tych homarów.   O B  –  R Z Y –  D L I –  W E   ! ! !    Ale jednak…


Californication: Part 1, Part 2, Part 3, Part 4, Part 5, Part 6, Part 7, Part 8, Part 9, Part 10, Part 11, Part 12


Agent Hanka jest mały, łysy, gruby i z mordy przypomina nieco francuskiego buldoga. Jest taką dość poczciwą, ale jednak trochę mendą. Sekretarka go uwodzi, bawią się w master & slave, on w biurze trzepie kapucyna do jej nagich zdjęć, ona to nagrywa, potem go szantażuje, a na końcu pokazuje te nagrania szefowi łysego. Łysy się tłumaczy, że był to pojedynczy przypadek, a szef włącza mu kolejne video, na których łysy, jak dochodzi, ma taką mordę, że się tego opisać nie da i dlatego załączam filmiki na YT:

W ten sposób na łamach prasy rodzi się agent masturbator, który szybko zostaje wywalony z roboty.

Łysy generalnie jest postacią tragikomiczną – czasami obrzydliwą, ale do tego nie chcę już wracać. Jak go wyjebali z pracy, poznaje podrzędną gwiazdeczkę porno i postanawia zostać jej agentem. Trafia z nią na plan filmowy, czyli do ruchomobilu, gdzie kamerzysta i właściciel vana jest mniej więcej tak samo obrzydliwy jak łysy, a aktorka ma opierdalać pałę wąsatemu mulatowi podczas jazdy. Łysy wkurwia operatora, bo wchodzi mu w kadr, próbując jednocześnie negocjować warunki pracy dla jego gwiazdy. Kamerzysta wpada na genialny pomysł, że łysy będzie jej wujkiem-zboczeńcem – czy starym-zboczeńcem, już nie pamiętam. Łysy dalej coś pierdoli, kamerzysta wybucha i wypierdala ich z auta. Wtedy łysy próbuje załatwić jej rolę w Vagina Town, którego reżyser ma się za porno-wizjonera, a jego sztandarową sceną jest   m· u· r    f· i· u· t· ó· w   –   c· o· c· k  –  w· a· l· l.   Ten ją zatrudnia, ale tylko dlatego, że mu brakuje finansowania na materializację jego geniuszu, a łysy wykłada 100 tyś. hajsów na film. Do tego kręcą go u niego na chacie.

Innym razem trafia z Hankiem na imprezę do jakiegoś pokurwionego milionera, który ma małpę kapucynkę. Hank robi dla niego scenariusz, a ten dziany typ jest producentem. I jak łysy tylko próbuje się odezwać, to ten milioner drze pizdę na cały regulator:

– SILENCE, AGENT!!!

I łysy się zamyka – jak typowa menda bez szacunku do siebie, ale za to z szacunkiem do hajsów. A gdy małpa podbiega do łysego i wkurwiona patrzy mu w oczy, szczerząc zęby, milioner komentuje:

– Nie lubi cię, agencie! Czuje twój strach!

Potem łysy idzie dygać jedną z asystentek milionera, a ta małpa się na niego rzuca. Łysy nią rzuca o ścianę, pozbawiając życia, a milioner sam siebie pozbawia życia, bo w tym czasie sobie trzepał, podduszając się paskiem zaczepionym na drzwiach od kibla – i jak już była odcinka krwi do mózgu, to nie miał go kto odpiąć. Wcześniej przeprosił gości, mówiąc, że nie będzie marnował swojej dumnej erekcji na loda od asystentki – którą potem dymał łysy.

Łysy zostawia żonę dla tej gwiazdki porno, bo – jak wcześniej wskazywałem – jest mendą, ale im średnio wychodzi. Jego była wychodzi za porównywalnie do łysego obrzydliwego producenta filmowego, który jest też obrzydliwie bogaty i ma strasznie wielką pałę. Układa im się całkiem nieźle, ale gdzieś pomiędzy scenami okazuje się, że jeszcze w trakcie związku z łysym ten swoją byłą zapylił. Ale ona dalej jest z producentem. Łysy w międzyczasie zostaje zatrudniony w podrzędnym wydawnictwie, którego szefową jest Sue Collini – taki babochłop ze zdartym od szlugów głosem. Ta typiara jest prześmieszna i niesamowicie przypomina mi niektóre pielęgniarki, z którymi miałem kiedyś przyjemność pracować w szpitalu. Ich postura jest całkowicie spójna z osobowością – nic ich nie przeraża i żaden temat nie stanowi dla nich tabu. W tym właśnie klimacie Sue nieprzerwanie rzuca w kierunku łysego jakieś krindżujące seksualne komentarze – no i łysy ją w końcu dyma, chyba z bezradności. Po dymaniu, tak jak i w każdym innym przypadku opuszczania przez nią jakiegoś pomieszczenia, Sue mówi:

– Collini, odmeldowuję się – pokazując palcem wskazującym na drzwi.

Ex łysego i producentowi też się zaczyna chujowo układać, bo ich opiekunka do dziecka – taka całkiem niezła dupa z brytyjskim akcentem – otwiera w swojej buźce bank, w którym kutasa deponuje producent. Była łysego, obecna producenta, się wkurwia i wyprowadza. Łysy w tym czasie próbuje dobić do stu wyruchanych lasek i – o dziwo – mu się udaje, chyba tylko dlatego, że wynajmuje drogą chatę w LA. Dyma też tę niby-Brytyjkę – sami widzicie, że plot z łysym jest skomplikowany.

Łysy schodzi się z byłą, ale brakuje im kasy, bo agenta-masturbatora nikt nie chce zatrudnić. Wtedy producent – ex byłej ex, obecnej łysego – proponuje bańkę za to, że ją przeleci – bo jest kolejną żerującą na nieszczęściu innych pijawą. Łysy się zastanawia, jego żona się zastanawia. W końcu idzie do producenta na chatę, a tam zauważa dmuchaną lalę, która zrobiona jest na wzór i podobieństwo jej samej. To ją strasznie creepuje, producent się na nią rzuca, żeby doprowadzić ich milionowy kontrakt do końca. Nie dostaje jednak muszelki – sytuację ratuje łysy, okładając producenta jego własną statuetką oskara. Na koniec oboje każą mu zostawić im kasę, a on się zgadza. Potem żyją długo i szczęśliwie, a producent wpierdala kolacje wraz z dmuchaną lalą.

Link do kolejnej części ––> part 5/12 – prawdziwy facet nie jest idiotą

 

Spread the love:
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *