Komedia,  Najpopularniejsze wpisy

Na egzystencjonalnej fali

Drodzy Przyjaciele, zdając sobie sprawę, że moje życie stanowi centrum Waszej uwagi i centrum Waszego życia, pragnę uchylić przed Wami rąbek jego tajemnicy. Po ponad półrocznej, ciężkiej i nierównej walce mnie z Agentur für Arbeit der Bundesrepublik Deutschland, mnie z produktami elektronicznymi firmy Apple oraz mnie z samym sobą spieszę Was poinformować, że znowu jestem na fali.

Styczeń roku 2019 – pozycyjna wojna zainicjowana przez moją osobistość, skierowana przeciw Agentur für Arbeit der Bundesrepublik Deutschland, odbywająca się na polu des Sozialgerichtes der Bundesrepublik Deutschland zakończyła się sromotną porażką. Podkreślam – SROMOTNĄ! Z należnego mi niemieckiego zasiłku dla bezrobotnych w wysokości 80 tyś. polskich nowych hajsów dostałem 150 eurasów i rachunek od adwokata opiewający na znacznie wyższą kwotę… Nie dali mi więcej $$$, bo jak pracowałem w szpitalu w DE, to zameldowany byłem w PL. S R O M O T N A ! ! ! (nie wiem, jak powstało to słowo, ale jest genialne xd).

W lipcu Roku Pańskiego 2018 mój telefon marki Apple, model 6, 128 GB nie przeżył raciborskiej powodzi, którą mu zgotowałem, zostawiając go na tarasie mojego mieszkania, gdzie przez całą noc długą eksponowany był na intensywny letni deszcz. Po tym upadku się pozbierałem, pozostając bez większych obrażeń – zacząłem używać starego telefonu marki Apple – model 5, 64 GB. Po niedługim czasie eksploatacji telefon ten zaczął rosnąć, zmieniać się, tak jakby się wybrzuszać, jakby ożywać. Próba reanimacji odklejającego się ekranu suszarką do włosów (za praktycznego tipa dziękuję Patrykowi – zadziałałoby, gdyby nie to, co zaraz przeczytacie) okazała się fiaskiem. Przyczyną usterki była bowiem puchnąca niczym brzuch brzemiennej matki bateria. I to wziąłem na klatę – dalej używałem, aż do momentu, gdy telefon zaczął działać jedynie na kablu. Wtedy to dalej używałem, ale jedynie na kablu.

W lutym roku 2019 otrzymałem ja dar w postaci powypadkowego telefonu marki Apple, model 6, 64 GB – od Anastazji. Nastka, jesteś przekochana i życzę Ci, żeby Twoje jeszcze nienarodzone polsko-habsburskie dziecię miało serce słowiańskie i tak szczerozłote jak Twoje.

Wczoraj zakończyła się naprawa w/w telefonu marki Apple i dzięki temu mogę z Wami rozmawiać – bez większych obaw, że puchnąca bateria w końcu wybuchnie i obleje mi mordę kwasem.

Moja dzisiejsza wizyta w Powiatowym Urzędzie Pracy była kolejnym i wieńczącym tę historię sukcesem. Pojawiłem się tam o 7:30, dostałem numerek -002- i bez większych ceregieli przyznano mi statut osoby bezrobotnej z prawem do zasiłku dla osób bezrobotnych w wysokości 0 Polskich Nowych Złotych (dla porównania z wysokością zasiłku przysługującego mi w BRD proszę spojrzeć wyżej). Ale przestałem być banitą i wreszcie mam jakiś status. Była to piękna przygoda, która rozpoczęła się około godziny 6:40 wielokrotnymi – i do momentu sukcesu nieudanymi – próbami wstania z łóżka. Potem była wizyta w łazience, a potem w PUP-ie. Pani w PUP-ie była bardzo miła i wszystko załatwiała od ręki. Prawa i obowiązki bezrobotnego tłumaczyła ze szwajcarską precyzją. Miała poprawną, wyprostowaną postawę ciała i nosiła zielonobiałą chustę PUP-u na szyi. Wyglądała, jakby przez cały  czas miała ochotę wybuchnąć śmiechem, który tłumiła, co wraz z moją spowodowaną wczesnym przebudzeniem manią (której owocem jest między innymi ten tekst) powodowało, że nie byłem pewien, czy w końcu ja sam nie wybuchnę potężnym parskiem – tym samym niechcący opluwając okulary i lico pani z PUP-u i grzebiąc moje szanse na zasiłek dla bezrobotnych w wysokości 0 PLN. Możliwe, że pani z PUP-u wcale nie miała ochoty przybrechtać, tylko tak wygląda miły wyraz jej twarzy – nie wiem.

Podsumowując: znów czuję, że żyję, że jestem kimś, mam status, mam telefon, JESTEM ZWYCIĘZCĄ!!!

Drodzy przyjaciele, jak widzicie, dla mnie kieliszek jest zawsze w połowie pełen, dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak zapierdalać do Żabstera po szampana, żeby opić sukces i otwarcie nowego rozdziału życia jako „polski bezrobotny”.

PS Fotodokumentacja dzisiejszej przygody została sporządzona telefonem marki Apple, model 6, 64 GB, który dostałem od Nastki – za co Jej jeszcze raz szczerze dziękuję. Bez Jej szczodrości nie mógłbym się tymi fociami podzielić.

PsS2 I bez Jej dobroci w niedalekiej przyszłości mógłbym mieć dwa oblicza – po oblaniu połowy mordy kwasem z puchnącej baterii telefonu marki Apple, model 5, 64 GB.

Zawsze Wasz,
Krzysztof Piotr Syput, bezrobotny.

Kolejny artykuł komediowy ––> Jak ojebać kumpli na hajs i zrobić tak, żeby cię lubili (Operacja „Łupacz”)

 

Spread the love:
  •   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *