Życie

Mam wrażenie, jakby ta kwarantanna była specjalnie dla mnie. W zasadzie to dla nas

Gdy nie ma nikogo dookoła, moje wnętrze ulega transformacji. Wręcz nie mogę uwierzyć, jak to, co się dzieje (a na co bym się dobrowolnie nie zgodził) mnie zmienia. Fascynujące jest też obserwowanie innych. Widzę jak fałszywe poczucie samotności opuszcza moje wnętrze. Towarzyszyło mi przez całe życie. Ta chciwość emocjonalna, z której przez długi czas nie zdawałem sobie sprawy. Nieważne ilu miałem znajomych i przyjaciół, czy byłem w romantycznym związku, czy nie – zawsze towarzyszył temu niedosyt. Moje relacje były niewystarczające. To, czego w nich brakowało było moją relacją z samym sobą. Teraz, gdy siedzę sam w domu, nie mogę nadziwić się jak wspaniale się czuję, gdy nie ma nikogo dookoła. Owszem, żeby tego doświadczyć musiałem skonfrontować się z własnymi lękami, które od lat powodowały, że kompulsywnie szukałem towarzystwa, albo jakiegoś zajęcia. To była męczarnia z której nie zdawałem sobie sprawy. Życie wyszło mi naprzeciw i przyniosło zmianę. Ja wychodzę mu naprzeciw, bo nie stawiam oporu temu, co się właśnie dzieje. I zaczynam mniej potrzebować ludzi, a jeszcze bardziej ich kochać. Doceniam to, jak wielu znajomych chce dzielić się tym, co piszę na blogu i nagrywam na YouTube. Tych ludzi jest mnóstwo. Wcześniej moja uwaga była bardziej zwrócona w kierunku tych, którzy nie pomagali mi tak, jakbym tego oczekiwał. Teraz zaskakują mnie coraz to nowe osoby, które chcą mi pomagać. Bardzo wam za to dziękuję.

Podróż z YouTube zacząłem komediową serią – „Ciosy Poniżej Pasa”. Jest to tylko część mojego kanału, niebawem – jeżeli będę potrafił – pojawią się filmy z dziedziny psychologii, duchowości, filozofii i holistycznego podejścia do zdrowia – joga połączona z elementami fizjoterapii i terapią dr Alexandra Lowena. Nagrywanie video jest czymś, co polecam każdemu. Obserwowanie siebie na ekranie daje zupełnie nową perspektywę na własne „ja”. Konfrontacji ulega fałszywy obraz, który nosimy w głowie z tym, co widzimy w rzeczywistości. I w jakiś niesamowity sposób, na tak wielu płaszczyznach, w ręcz automatycznie – gdy nie generuję negatywizmu w kierunku własnego obrazu – zmienia się to, co uważam o sobie. Dzięki temu doświadczeniu potrafię spojrzeć z boku – jakby z perspektywy kamery – na to jak zachowuję się poza nagraniami – w moich sporadycznych kontaktach z innymi i w samotności. Ta wolność jest czymś niewiarygodnym.

Okazało się, że zakupy mogę zrobić bez pośpiechu, nie muszę robić ich codziennie – raz w tygodniu wystarczy. Przygotowuję długa listę, a gdy czegoś brakuje, to staram się obyć bez tego. Zaoszczędzam masę czasu i daję sobie dużo wytchnienia. Nie spieszę się. Uczę się porządku. Bycie zorganizowanym nie jest tak ciężkie, jak myślałem. Wystarczy być świadomym tego, co się właśnie robi. Czyli nie poświęcać swojej uwagi na niekończącym się myślotoku, lecz w pełni skupić się na tej jednej czynności, którą się wykonuje – sprzątaniu, składaniu ubrań, czy pisaniu artykułu. Ze spokojem i wdzięcznością, że mogę robić to, co właśnie robię, dostrzec piękno każdej czynności. Piękno, które tam jest, ale nie jest możliwe go doświadczać, gdy robiąc jedno, chcemy skończyć to jak najszybciej i przejść do kolejnego zadania – to jest niekończący się stres. Gdy człowiek przestaje podążać za kolejnymi myślami, zaczyna obserwować rzeczy takimi, jakimi naprawdę są – widzi lepiej i słyszy szerzej.

Z rzucaniem fajek się nie udało – na razie. Poziom napięcia, trudności w koncentracji i kompulsje, których doświadczałem – ciągłe przeglądanie Facebooka, YouTuba, ogólna rozjebka w bani – to było zbyt wiele. Nie ciupię siebie za to, bo ciągłe obarczanie się winą jest kolejną płaszczyzną nieświadomości – destruktywnym stresem. Po prostu w tym momencie nie jestem w stanie tego zrobić – to wszystko. Nie oznacza to, że się poddałem.

Obserwowanie ludzi w tej kryzysowej sytuacji jest fascynujące. Najpierw pojawiła się cała rzeka #StayTheFuckHome!, a gdy jakieś dziecko grało w piłkę na podwórku, to zaraz szła fotka i lądowało na FB. Wydaje mi się, że ci sami ludzie, którzy poświęcili wiele podszytej neurotyzmem energii na to, żeby nakazać innym, co mają robić, niebawem poświęcą identyczną ilość energii na walkę z ograniczeniami, które są na nich nakładane. I twierdzeniami, że to wszystko jest ściemą, albo manipulacją. Ciekawi mnie, czy ci, którzy nie są chorzy i chodzą po ulicy w maskach, będą w nich chodzić, gdy zrobi się gorąco. Nie jestem epidemiologiem, ale wydaje mi się, że to wszystko nie skończy się miesiącem spędzonym w domu. Jeżeli przechorowanie infekcji daje odporność, to większość populacji będzie musiała ją przechorować, inaczej ta epidemia się nie skończy. Do szczepionki jeszcze daleka droga, poszukiwania leku dla tych z niewydolnością oddechową dają jakąś nadzieję, ale prawdopodobnie większość z nas zarazi się, uodporni i w ten sposób epidemia wygaśnie. Piszę o tym z jednego powodu – uważam, że w tych masowych działaniach większość ludzi jest jak owce w stadzie, bez żadnej świadomości tego, co dzieje się w nich i dookoła. Nie są głupi – jak się powszechnie uważa – po prostu są nieświadomi. To znaczy działają impulsywnie i schematycznie, są przekonani o słuszności tego, co uważają, nie poddając „tego” w żadną wątpliwość. Działają jak maszyny – z automatu.

Zmiana i prawdziwe dobro, które może przyjść, bierze się z porzucenia wiary w absolutną słuszność starych schematów myślowych, z otwartości na nowe i pełnej akceptacji tego, co się dzieje TERAZ. Spróbujcie razem ze mną wyciągnąć najlepsze z tego, co jest. Zaprzestać dominacji innych ludzi i całej natury, do której oni należą. W przeciwnym przypadku natura będzie zmuszona dać nam jeszcze mocniejszego prztyczka w nos.

Eckhart Tolle – nauczyciel duchowy, który prawdopodobnie uratował mi życie, zapytany o to, czy nie denerwuje go żaden nieprzyjemny czynnik zewnętrzny odpowiedział: „Nie. Akceptuję to, co jest. Moje życie stało się pełne piękna, radości i spokoju, bo akceptuje to, co zostało mi dane”.

#dobra zmiana zaczyna się w umyśle

Spread the love:
  •   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *