Związki

Klara i Godfrey

Asia – redaktorka Ragazzo malato (RM) – wywaliła tę historię z rozdziału Syputove Love. Trochę się z nią sprzeczałem, ale finalnie uznałem, że ma rację – zresztą zazwyczaj ją ma. Ta opowieść w niebezpośredni, intuicyjny sposób obrazuje część osobowości moich przyjaciół i bohaterów RM – Janka i Klary.

Klara i Godfrey

Poznałem Janka trochę lepiej – dzięki Klarze, dziewczynie, z którą zaczął się spotykać parę miesięcy wcześniej. Siedzieliśmy w domu, a ona zaczęła go nazywać Godfreyem. Zapytałem dlaczego. Wtedy spojrzała na mnie swoim cwaniackim wzrokiem, roześmiała się i zaczęła przedstawiać historię. Opowieść wyłoniła się z ich słownych potyczek przeplatanych wytykaniem palcami, siłowaniem się na łóżku i duszeniem poduszkami. Podniesione głosy, momentami krzyki kończyły się gromkim, pełnym szyderstwa śmiechem. Historia Godfreya i Klary – bo swoje przezwisko dziewczyna Janka otrzymała po swoim imieniu – wydarzyła się w ich umysłach:

„Klara mianowicie miała być suką przez wielkie S. Zadanie jej życia to dopaść Godfreya, którego chce zabić albo uczynić z jego życia piekło – zależnie od okoliczności. Robi to tylko w wolnym czasie, przy czym twierdzi, że nie zna Godfreya. Po prostu wybrała go sobie – jak łowczyni, myśliwy. Jest bardzo bogata, ale nie mówi, skąd ma majątek. Pieniądze trwoni na weekendowych imprezach w najbardziej ekskluzywnych klubach, bawiąc się śniegiem, amfetaminą i ecstasy. Nigdy nie brała heroiny. W tygodniu nie ćpa, pije za dużo, no i ściga Godfreya po całym świecie. Współpracuje z prywatną agencją wywiadowczą, w której była trenowana, aby stać się mordercą. Jest niezwykle przebiegła, ale przede wszystkim nieustępliwa i bezwzględna. Potrafi zabijać z zimną krwią, wykorzystując wszystkie swoje atuty. O nim wie tylko tyle, że zdając sobie sprawę z zagrożenia, ucieka już od około roku. Klarę bawi ta gra, jest pewna, że go dopadnie, choć nie ma pojęcia, w jaki sposób dowiedział się o jej zamiarach. Żadna konfrontacja nie miała przecież miejsca, nigdy nawet się nie widzieli. Śmieje się jednak ze swojej zwierzyny, bo w Kolumbii już go prawie miała, a i tak planowanie ataków zajmuje jej tylko dwa do trzech dni w tygodniu. Godfrey wie, że Klara go ściga, jej charakter i sposób działania poznał w trakcie ucieczki. Nie jest bogaty, nie wiadomo, czym się zajmuje. Za każdym razem udaje mu się umknąć Klarze. Chełpi się tym, że w Barcelonie umyślnie podszedł na odległość sześćdziesięciu metrów do budynku, w którym się znajdowała. Czuł zagrożenie, ale bawiło go przesuwanie granicy. To jego pięta Achillesa – pycha może go zgubić. Twierdzi, że zna słaby punkt Klary, lecz ona mu konsekwentnie zaprzecza. Według niego Klara go kocha i nie byłaby w stanie go zabić. Jest zawsze o jeden krok przed nią, co wynika z wyjątkowego cwaniactwa i sprytu. Gdy opowiada, że trenował nauczycieli Klary z wywiadu, nie wiadomo, czy mówi poważnie. Nikt nie ma pojęcia, co by się stało, gdyby się spotkali, ale to wydaje się możliwe tylko wtedy, gdyby po jakimś czasie ta zabawa znudziła się Godfreyowi. Klara nigdy nie zmieni celu swojego życia ani się nie podda. W całej tej historii brak jest odpowiedzi na pytanie, dlaczego Godfrey ucieka, skoro twierdzi, że ona go kocha. Może on też jest w niej zakochany i nie chce wystawiać jej na taką próbę? Może rozumie, jak ciężkie jest brzemię łowcy, które musi dźwigać Klara? To jest dla niego rodzaj obłędu, ale dostrzega piękno tej obsesji. Może też się bać, że by go jednak zabiła. To jednak wyjaśniłoby się dopiero w sytuacji, gdyby się w końcu spotkali, na co on wciąż nie chce pozwolić”.

Potem Klara opowiedziała mi swoją historię z dzieciństwa – tym razem prawdziwą. Gdy miała dwanaście lat, pod materacem łóżka jej dziadka znalazła kopertę z niemieckimi markami. Regularnie podkradała banknoty i szła wymieniać do pobliskiego kantoru. Facet z okienka zapytał ją w końcu, skąd ma walutę. Odpowiedziała mu, że rodzice jej dają jako kieszonkowe, żeby się uczyła przeliczać i lepiej rozumiała finanse. Kupowała za to całą masę słodyczy, które chowała pod szafą na strychu. W końcu dziadek zajrzał pod materac, przeliczył i się zorientował, że ktoś upłynnia jego gotówkę. Doszedł do wniosku, że to była Klara, a rodzice zapytali ją, czemu podkrada. Zrobiła wtedy straszny lament, zanosiła się od płaczu, krzycząc, że to nie ona. W swoim pamiętniku napisała, że została niesłusznie oskarżona i podrzuciła go tak, żeby matka dostrzegła. Potem podsłuchała, jak ta spierała się z dziadkiem, który uparcie twierdził, że to musiała być Klara. Cała wina spadła na młodszą siostrę i nikt z rodziny nie poznał prawdy. Wtedy zrozumiałem jeszcze lepiej, jak bardzo realna była historia Godfreya i Klary – pomimo że zmyślona, miała swoje odbicie w rzeczywistości. Prawdziwa Klara i Janek w najgłębszych zakamarkach swojej psychiki byli właśnie Godfreyem i Klarą, inaczej ta historia nigdy by nie powstała. Przestałaby istnieć, gdyby oboje otworzyli zakurzone piwniczne drzwi umysłu, za którymi ich bohaterowie żyli własnym, lecz tak bardzo fikcyjnym życiem. Gdyby Klara i Godfrey kiedyś się spotkali, to pewnie zauważyliby, że są dokładnie tacy sami. Mimo to nikt nie wie, czy miłość by wygrała, bo oboje wydawali się bać otworzyć te drzwi, poznać siebie samych i poznać swoich bohaterów ze sobą. Woleli się ścigać w nieskończoność, prawdopodobnie i jakże paradoksalnie i ze strachu, i z miłości. Taki sam paradoks był obecny w ich prawdziwym życiu. Oboje uważali się za znawców psychiki ludzkiej, w pewnym stopniu umieli się tym bawić, w pewnym – wykorzystywać. Nie potrafili, a raczej po prostu bali się zrozumieć i zaakceptować swoją drugą stronę, dlatego powstało ich alter ego. W przypadku Janka domyślałem się tego od dawna, jeżeli zaś chodzi o Klarę,  stało się to oczywiste dopiero, gdy usłyszałem historię z jej dzieciństwa.

Kolejny artykuł z kategorii związki ––> Californication – part 1/12 –  dlaczego wszyscy kochają idiotów

 

Spread the love:
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *