Związki,  Życie

Dlaczego – ty i ja – nigdy nie odnajdziemy szczęścia w tym, o czym marzymy

Przypomnij sobie jak poszedłeś do pierwszej klasy podstawówki. Wszyscy ci wmawiali, że będzie wspaniale. I masz się starać, żeby przejść do drugiej klasy. Czekałeś na to, na to co się wydarzy i marzyłeś o tym. W zasadzie to marzyłeś nie o zakończeniu pierwszej klasy, ani o początku drugiej, tylko o tym, że w drugiej klasie będzie wspaniale. Ale tak się nie stało. A nawet jeżeli było wspaniale, to tylko przez chwilę. Potem przyszło gimnazjum, liceum i za każdym razem czekałeś i czekałeś, i już się wydawało, że to znajdziesz – to coś, czego wszyscy szukamy. To magiczne coś, które uczyni nas szczęśliwymi. Za każdym razem miało być tuż za rogiem, przed czubkiem twojego nosa. Studia też miały to przynieść, a potem praca, uznanie, hajsy, prestiż, ratowanie innych… – cokolwiek miało to być, wierzyłeś, że to uczyni cię szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. I pozostanie na zawsze. Jednak zawsze znikało.

„Ok” – pomyślałaś sobie. Tego nie ma w życiu zawodowym, intelektualnym, ani w sztuce. To jest w miłości – prawdziwej romantycznej miłości, jak na filmach. Muszę tylko znaleźć właściwego faceta, który otoczy mnie uczuciem, opieką, zrozumieniem. I na jego ramionach, na jego silnych ramionach stanę – będę widzieć więcej, słyszeć szerzej. A on mnie poprowadzi – dalej. Będziemy szczęśliwy. Podstawówka – szczeniactwo, wiadomo. Gimbaza – „chlałam i jarałam”. Liceum, lub studia – to miał być on. „Dobrze, że nie zaszłam w ciąże”. A może dalej jesteście razem, macie dzieci i nawet nie jest źle, ale on nie daje ci tego czegoś… To coś zawsze umyka, czasem jest – przez chwilę, ta chwila trwa: miesiąc, rok lub lat parę, ale znika – tak jakby jej nigdy nie było.

„Tell me somethin’ girl
Are you happy in this modern world?
Or do you need more?
Is there somethin’ else you’re searchin’ for?
I’m falling
In all the good times I find myself longin’ for change
And in the bad times, I fear myselfTell me something boy
Aren’t you tired tryin’ to fill that void?
Or do you need more?
Ain’t it hard keeping it so hardcore?
I’m falling
In all the good times I find myself longin’ for change
And in the bad times, I fear myself”
„Powiedz mi dziewczyno.
Jesteś szczęśliwa w nowoczesnym świecie?
Potrzebujesz więcej?
Ciągle szukasz czegoś?
Upadam –
we wszystkich dobrych chwilach szukając zmian.
Strasznie się boję – siebie – gdy czasy są złe.Powiedz mi chłopaku,
Nie jesteś zmęczony wypełniając tę pustkę?
Potrzebujesz więcej?
Nie jest ciężko tak bardzo się starać?
Upadam –
we wszystkich dobrych chwilach szukając zmian.
Strasznie się boję – siebie – gdy czasy są złe.

Fragment piosenki „Shallow” Lady Gagi i Bradley’a Coopera – z filmu „A star is born”.

 

To o czym marzysz – to się nie wydarzy, nigdy. Tak naprawdę nie wiesz, czego chcesz.

Owszem, możesz osiągnąć ten, czy inny cel w życiu – znaleźć wspaniałego partnera, dobrą pracę, nieść pomoc innym. Ale to ci nie da spełnienia – tego „czegoś”, czego pragniesz i o czym marzysz. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, że właśnie o to ci chodzi. Nie chcesz jakiejś konkretnej pracy – chcesz takiej pracy w której będziesz szczęśliwy. Nie oczekujesz takiego, a takiego faceta, lecz takiego, z którym będziesz szczęśliwa. Tak naprawdę chcesz być szczęśliwa – nie ważne w jakich okolicznościach, z kim i gdzie. Po prostu: szczęśliwa.

Ci wszyscy ludzie, sytuacje i rzeczy nie dadzą ci spełnienia, bo tam go nie ma – na zewnątrz. Nie ma go też w przyszłości, ani w tym co już było – ono nie przeminęło. Spełnienie jest, w tobie – TERAZ.

Ogromna część aktywności umysłu – myśli, które pojawiają się w twojej głowie – poświęcona jest ucieczce od fundamentalnej prostoty tego, co dzieje się TERAZ. Jeżeli TERAZ nie jesteś szczęśliwa, to nigdy nie będziesz, bo twój brak szczęścia wynika z tej właśnie cechy umysłu – kompulsywnych myśli – fantazjowania, zamartwiania się, oczekiwania, szukania… wszystkiego, co odciąga cię od bycia ze sobą i bycia sobą zarazem.

Spełnienie nie jest niczym abstrakcyjnym. Nie jest też czymś, do czego umysł może dotrzeć. Nie znajduje się w przyszłości. Szczęście, czy spełnienie jest fizycznym odczuciem – tak samo jak uczucie ciepła, dotyku, czy percepcja wzrokowa. Jego doświadczenie możliwe jest tylko w TERAŹNIEJSZOŚCI.

Większość z nas nie jest gotowa na przebywanie w teraźniejszości w pełnym wymiarze – na bycie sobą w kontaktach z innymi i na bycie ze sobą w samotności. Dzieje się tak dlatego, że uwaga, która kierowana była w stronę kompulsywnych czynności i myśli, TERAZ kierowana jest na nasze wnętrze. A tam znajduje się masa ukształtowanych w przeszłości i generujących cierpienie schematów myślowych i emocji – psychologiczna forma bólu, wszystkie krzywdy, których doznaliśmy. Psychologiczny ból jest tym, co oddziela ludzi od ich prawdziwej istoty – izoluje nas od dziecięcego poczucia radości, które trwa.

Jesteśmy natomiast gotowi na wejście na drogę ku teraźniejszości – ku życiu pełnemu lekkości, we wszystkich jego wzlotach i upadkach. Możemy mniej siedzieć na fejsie, nie odpalać telefonu w kolejce, być miłym dla siebie samych i dla innych. Nie sztucznie miłym, lecz zauważyć, że nasze życie i życie innych ludzi jest tak samo ciężkie, i tak samo piękne. Że ktoś, kto atakuje, robi to dlatego, że cierpi (często nawet nie zdając sobie sprawy – że cierpi). Możemy przestać się starać wypełnić wewnętrzną pustkę – partnerem, nałogami, imprezami, pracą, fantazjami, ciągłymi ocenami siebie i innych. Przestać szukać, nie starając się przestawać szukać. Nie wkładać w to wszystko tyle energii, lecz dać sobie chwilę na poznanie siebie i drugiego człowieka. Zwolnić.

Wtedy będziesz miał szanse dojrzeć ile piękna jest w tobie i innych. A gdy przestaniesz się starać i zacznie przemawiać twoja prawdziwa, pełna dobra i miłości natura, to życie kupi ci lody.

Spread the love:
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *