• Związki

    Californication – part 8/12 – samobój

    Moodiemu stawiają zarzuty, grożą mu trzy lata paki. Karen go nienawidzi. Becca nie może uwierzyć, że to, co piszą gazety, jest prawdą – twierdzi, że ktoś go wrobił – na początku. Potem stawia temu czoło – że jej ojciec, wzór mężczyzny i fundament przyszłych relacji, jest najbardziej pokurwioną postacią, jaką miała nieszczęście poznać. Że jego idealizm jest oszustwem, a on sam – zwykłym kłamcą. Hank się załamuje i robi dwie rzeczy, które naprawdę potrafi: zaczyna chlać – tym razem łychę miesza z vicodinem – i pisać. Powstaje z tego najpiękniejsza scena, jaką widziałem na ekranie – kiedykolwiek. I kolejny przepiękny literacki tekst. Popierdolone to, bo w przypadku mojego zakochania postąpiłem…

  • Związki

    Californication – part 9/12 – psychol

    Hank nie umiera. Ląduje w szpitalu, tam go przepłukują i wszystko jest git – przede wszystkim to, że Karen uświadamia sobie, jak bardzo on cierpiał – tak bardzo, że musiał się targnąć na własne życie – a ona tego w ogóle nie zauważała. Tych dwoje znów zbliża się do siebie, co powoduje, że Becca kompletnie traci grunt pod nogami i chce się wyprowadzić. W przeciwieństwie do pierdolniętych dorosłych nie widzi niczego dobrego w tym, że jej ojciec chciał popełnić samobójstwo. Płacze i przytula się do Hanka. Ten, zauważając cierpienie córki, przyznaje, że wcale nie próbował się zabić. Nawet o tym nie myślał. Zamiast się schlać, po prostu dołożył do tego…

  • Związki

    Californication – part 10/12 – Hank w jedną, Krzysiek w drugą stronę

    Hank pozostał na wolności i oddał wolność Karen. Ta ożeniła się z ze swoim profesorem ze studiów – Richardem Batesem (jakżeby inaczej – pisarzem). Ma to, czego chciała – piękny dom z białym płotkiem w LA i spokojne życie… tak jakby. Bates to wspaniały mąż, ale ciągnie się za nim pewien smród z przeszłości – jest byłym alkoholikiem, nie pije od dziesięciu lat. Californication: Part 1, Part 2, Part 3, Part 4, Part 5, Part 6, Part 7, Part 8, Part 9, Part 10, Part 11, Part 12 Hank wyjechał do NY, ale czasem odwiedza rodzinę. Gdy gada z Karen, to widać jak na dłoni, że się kochają – można wręcz powiedzieć, że żyją dla siebie. Ale wydaje się,…

  • Związki

    Californication – part 11/12 – Faith – to znaczy wiara

    Carrie – była dziewczyna Moodiego – leży pod respiratorem, a on wychodzi z tego bajzlu bez większych komplikacji. Dowiaduje się, że lekarze czekają na jej rodzinę – żeby wyciągnęli wtyczkę – bo Carrie nie żyje. Hank się załamuje i całą winę przypisuje sobie. Chleje i zaczyna się staczać. Oglądałem to i było mi go strasznie żal. Właśnie wtedy, gdy starał się jak nigdy wcześniej, chciał wyczyścić całe swoje gówno, los potraktował go – jak mi się wydawało – bardzo niesprawiedliwie. Hinduiści twierdzą, że gdy ktoś chce przewrócić stronę, odmienić życie, to karma wraca – wierzyciele żądają spłaty długów – wyciągają ręce – wszyscy, wszyscy naraz. Może właśnie to działo się…

  • Związki

    Californication – part 12/12 – chłopcy i dziewczynki

    Faith i Hank pojechali razem w trasę koncertową. Gdy spali w autokarze, Hankowi – nie inaczej niż zwykle – przyśnił się koszmar. – KAREN! KAREN!!! – krzyczy przez sen. Faith spogląda na niego. Wie, co powinna powiedzieć. – Musisz wracać, prawda? – Tak, muszę. Przepraszam. – Nie masz za co… po prostu nie wiesz, co tracisz. – Wiem, dlatego tak mi ciężko. – Hank, wypierdalaj – zanim owinę cię nogami i przekonam, żebyś został. A wiesz, że to potrafię. Autokar się zatrzymuje. Wysiadają. – Moje zadanie wykonane. Wracaj do swojego „długo i szczęśliwie” – mówi Faith. Całują się jak w liceum. Ale z pełną dojrzałością i zrozumieniem. Californication: Part 1, Part 2, Part…

  • Związki

    Klara i Godfrey

    Asia – redaktorka Ragazzo malato (RM) – wywaliła tę historię z rozdziału Syputove Love. Trochę się z nią sprzeczałem, ale finalnie uznałem, że ma rację – zresztą zazwyczaj ją ma. Ta opowieść w niebezpośredni, intuicyjny sposób obrazuje część osobowości moich przyjaciół i bohaterów RM – Janka i Klary. Klara i Godfrey Poznałem Janka trochę lepiej – dzięki Klarze, dziewczynie, z którą zaczął się spotykać parę miesięcy wcześniej. Siedzieliśmy w domu, a ona zaczęła go nazywać Godfreyem. Zapytałem dlaczego. Wtedy spojrzała na mnie swoim cwaniackim wzrokiem, roześmiała się i zaczęła przedstawiać historię. Opowieść wyłoniła się z ich słownych potyczek przeplatanych wytykaniem palcami, siłowaniem się na łóżku i duszeniem poduszkami. Podniesione głosy,…