• Komedia

    Kącik prasowy

    Wstaję sobie rano, zupełnie normalnie – dzień ja co dzień. Nie inaczej niż zazwyczaj wszystko mnie wkurwia. Myślę sobie, że przydałoby się komuś jakoś dojebać, ale nikogo akurat nie ma pod ręką – z tego właśnie powodu z porannym bonerem też jakoś sam sobie muszę poradzić. – No to – sobie myślę – pójdę do kiosku po szlugi. A pani w kiosku jest taka miła, to może jej chociaż jakoś dopierdolę – zapłacę w samych drobnych albo nie odpowiem na „do widzenia”. Patrzę w portfel, a tam żadnych klepaków – jeszcze bardziej się wkurwiłem. Idę do tej suki z blaszanej budy przy Kornackiego z kartą w kieszeni. Już sobie przygotowuję…

  • Komedia,  Życie

    Autorytety, „Bikram Joga” i „Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty”

    No dobra, to jedziemy z kołczingiem. Zastanówmy się nad nim krótszą lub dłuższą chwilę. Co to jest kołczing i co taki Kołcz robi? Odpowiedź nasuwa się sama: kołczuje. I tak cię kurwa wykołczuje, że będziesz chodził jak w zegarku! Fajnie, co? Nie? CO, MOŻE NIE CHCESZ BYĆ PORZĄDNIE WYKOŁCZOWANY?! Tak jak w przypadku dobrego Kołcza, który nie ma pojęcia o tym co robi, tak i ja, nie mając pojęcia ile solidny kołczing kosztuje, piszę, że od 200 do 1000 Polskich Nowych Hajsów. No i jak za coś zapłacisz tę niemałą sumkę, to chyba warto przyznać, że twoje życie zmieniło się na lepsze… A żeby w tekście nie było za wiele…

  • Komedia,  Najpopularniejsze wpisy

    Sklep z żywnością ekologiczną polem walki pomiędzy szaloną wegano-wegetario-naturopatką a Bogu ducha winnym sprzedawcą – panem Żubrem

    Jak co wtorek stałem sobie w sklepie z produktami ekologicznymi i porównywałem zawartość potasu w orzeszkach piniowych i orzechach włoskich. Czytam sobie, czytam, dodaję i różniczkuję, a nagle do sklepu wchodzi dość niska i tęga kobieta. Na twarzy znanego mi z wcześniejszych wizyt w dyskoncie sprzedawcy – pana Żubra – zauważam lekki grymas. Tak mu się lico nieco wykrzywiło, pomarszczyło, usta zacisły trochę – generalnie pobladł, zmalał i zmarniał. Pomyślałem, że może przydałoby się mu nieco więcej żelaza albo magnezu i nawet chciałem zaproponować, żeby zaczął sobie suplementować, wpierdalając końskie ilości ekologicznych pestek dyni, które – jak wskazywały moje uprzednie kalkulacje – zawierają najwięcej tych pierwiastków. Nie było mi jednak…

  • Komedia

    Czarcie koła papierzaków – część I

    W tym odosobnionym przypadku spieszno mi, drogi czytelniku, do wytłumaczenia ci, o co chodzi z tym tytułem i ogólną ludzką spierdoliną umysłową. Otóż znałem kiedyś takiego zioma, co ubolewał nad faktem, że w języku polskim zanikają końcówki -ówna i -ożka. Na przykład: dermatolożka lub Syputówna. SYPUTÓWNA, KURWA! OGARNIASZ?! To tyle odnośnie spierdoliny umysłowej… HE HE HE, żartowałem, to było tylko wtrącenie niemające związku z tłumaczeniem tytułu, a mające jedynie niewielki związek z tłumaczeniem spierdoliny umysłowej ludzkości. Ale jakoś pojawił się nagle w moim umyśle ten typ w bermudach w moro na szelkach, żółtej koszulce, starych cynglach na nosie i z przetłuszczonymi włosami. Swoim wyglądem przypominał czterdziestoletniego, obleśnego pedofila. – No…

  • Komedia,  Najpopularniejsze wpisy

    Na egzystencjonalnej fali

    Drodzy Przyjaciele, zdając sobie sprawę, że moje życie stanowi centrum Waszej uwagi i centrum Waszego życia, pragnę uchylić przed Wami rąbek jego tajemnicy. Po ponad półrocznej, ciężkiej i nierównej walce mnie z Agentur für Arbeit der Bundesrepublik Deutschland, mnie z produktami elektronicznymi firmy Apple oraz mnie z samym sobą spieszę Was poinformować, że znowu jestem na fali. Styczeń roku 2019 – pozycyjna wojna zainicjowana przez moją osobistość, skierowana przeciw Agentur für Arbeit der Bundesrepublik Deutschland, odbywająca się na polu des Sozialgerichtes der Bundesrepublik Deutschland zakończyła się sromotną porażką. Podkreślam – SROMOTNĄ! Z należnego mi niemieckiego zasiłku dla bezrobotnych w wysokości 80 tyś. polskich nowych hajsów dostałem 150 eurasów i rachunek…

  • Komedia

    Jak ojebać kumpli na hajs i zrobić tak, żeby cię lubili (Operacja „Łupacz”)

    Kluczowym słowem w poniższym tekście, swoistą furtką do sukcesu związanego z powyższym tytułem, jest manipulacja. I nie mówię tutaj o jakichś gównianych towarzyskich gierkach czy nudnej zabawie psychiką drugiego człowieka. Nie! Chodzi mi o zupełnie inny kaliber… Różnica jest taka, jakby porównywać Korsarze do dwudziestometrowego atomowego cygara z Pjongjangu. Te pierwsze są chuja wartą rozrywką, atomowa rakieta natomiast jest praktycznym aspektem władzy, generującym cały wachlarz korzyści. Manipulacja, o której mowa – podobnie do wycelowanego w państwa ościenne cygara – jest ukierunkowana. W pierwszym rzucie jest nastawiona na znalezienie podatnego na manipulację kumpla, czyli tak zwanego Frajera. Frajera można poznać przede wszystkim po tym, że jest dla wszystkich miły i wszędzie…

  • Komedia

    Czarcie koła papierzaków – część II

    Przechodząc przez pasy, dziękczynnie podniosłem w górę dłoń – w kierunku typa, który mnie przepuścił. Na początku też wyglądał, jakby zaraz miał zesrać się w gacie, chyba dlatego, że za wolno szedłem, ale tak długo trzymałem tę jebaną rękę w górze, patrząc jednocześnie na ten jego skurwiale spięty ryj, że po chwili skurczu dostały inne mięśnie, typ się uśmiechnął i też podniósł dłoń nad kierownicę. Na chodniku zatrzymałem się na chwilę i zacząłem się przyglądać wszystkim dookoła. Każdy wyglądał, jakby miał zaraz narobić w porty – nawet dzieci. Zapierdalały na tych jebanych hulajnogach, penny-bordach i innych piździelstwach, jakby były na olimpiadzie i biły kolejny rekord w swojej konkurencji. Małe rowerki…